Nagle – kich!
Potem – prych!
Brak mi tchu,
W uszach szum!
Serca bum,
Skąd ten tłum?
Aż tu nagle…
Ni po diable…
Kaszlu grzmot!
Aż zwiał kot!
I ten śluz,
wrzuć na luz!
Dosyć smarkania!
Nie chcę kichania!
Jednak sił brakuje,
Tak… w łóżku ląduję…
Droga grypo – mówię przecież,
Zginiesz, teraz bzdury pleciesz!
Wezmę tebletkę, jedną czy dwie…
I kto się tak do przodu rwie?
Czytaj dalej

